Minęło 5 lat młody mając lat 18 trafił do normalnego pierdla.
-Nowego macie!
Taawi będący nadal niskawy ma 170cm wzrostu nadal blond włosy i zielone oczy od dziecka w pierdlu, biedny chłopak.
-Siemanko świeżak, za co siedzisz?
-Za niewinność.
-Haha tak jak my wszyscy, wyglądasz na ogarniętego, Grypsujesz?
-Jestem tu od 5 lat ciebie mógł bym się zapytać czy Grypsujesz.
-No nieźle młody, ten tam w kiblu pedał to Bolec.
-Japa kapciu.-owy Bolec dał znać o sobie z kibla.
-Przymknij dupę poznaje młodego, ten staruszek tu to Alik, ten łysol na górze to Łysy a na przeciwko Bocian, a ja jestem Szakal, a ty jak masz dzieciaku?
-Traawi.
-Powiedz mi Traawi ile ty masz lat.-odezwał się Bocian.
-18.
-18? W wieku 13 lat wjebali cię za kraty? Co żeś zrobił?-teraz odezwał się Alik
-Nie chce o tym gadać.
-Spokojnie młody, nam możesz powiedzieć.-Łysy dał wsparcie.
-Zabiłem ojca a oskarżono mnie o zabicie całej rodziny.-Nastała cisza którą przerwał Bolec
-Opowiadaj dzieciaku.
-Moja rodzina była no dość patologiczna ojciec pijak i jebany zboczeniec a matka prostytutka jednak mimo wszystko miałem do niej szacunek gdy wróciłem ze szkoły zobaczyłem ją martwą zabił ją mimo iż nie była idealna matką to była matką więc rzuciłem się na niego z nożem a oskarżono mnie o zabójstwo obojga.
-Prawo to chuje taka prawda dobrze zrobiłeś szczeniaku, dawaj młody zagramy trza się lepiej poznać.-powiedział Szakal wyciągając karty do pokera.
piątek, 17 lipca 2015
czwartek, 16 lipca 2015
1.Mały słodki psychopata
Jedyne więzienie przez zniszczenie poprawczaka nie ułatwiło strażnikom roboty, musieli nieletnich połączyć ze starszymi ale konsekwencje ich nie interesowały zastanawiali się co zrobią z Taawim. Tak, Taawi Meyels 13 letni chłopaczek, miał 158cm wzrostu bardzo bladą cerę, blond krótkie włosy i zielone bardzo zielone oczy i wieczny psychopatyczny uśmieszek. Czemu nie wiedzieli co zrobić z tym chłopaczkiem? Bo to psychopata, za nim to u niego wykryli zabił rodzinę i sąsiadów ma umysł psychopaty jest mimo swojego młodego wieku przerażający i krwiożerczy. Wpadli na pomysł dadzą go do złodzieja 20 letniego Michela Jonsona.
-Pomysłowe.-przenikliwy słodki i przerażający jednocześnie głos wydał chłopiec do strażnika.
-Zamilcz.
-Och skąd ta oschłość?-mijał wielu więźniów wszyscy wiedzieli kim był patrzyli na niego różnię ze strachem ze współczuciem i ze zmieszaniem on nadal się śmiał.
-Strażniku strażniku nigdy nie zrozumiesz nawet twoja żona kurwi się z innymi.-wymawiając te słowa strażnik złapał młodego za szyje i przygwoździł do ściany był już koło jego celi jednak popełnił błąd dał się sprowokować psychopacie.
-Oby cię porządnie przelecieli.-chłopiec uśmiechnął się i nagle zmizerniał.
-Przegrałeś.
-Co?
-Pomocy! Strażnik się znęca nade mną!-wszyscy spojrzeli na strażnika a chłopiec przez ten czas zamieszania wyrwał się z uścisku i udał się do celi kładąc się na łóżku zadowolony jak zawszę z siebie. Jednak źle się czuł.
Kilka godzin później
Godzina 21.00
Cisza nocna zapadła a do celi młodego wszedł jego współlokator 20 letni Micheal (Mike) (OD AUTORKI, CZYTAJCIE TO MAJK PO PROSTU)
-A więc to jest ten straszny psychol o którym ta tu głośno, kto by pomyślał że psycholem będzie małe dziecko o wyglądzie anioła.
-Pozory mylą czasem.-odpowiedział z uśmiechem ale zakaszlał.
-Dobrze się czujesz młody?
-Nie.
-Czemu cię nie zabrali do szpitala?-usiadł koło niego na łóżku.
-Uznali że udaje.-Mike położył mu rękę na czole.
-Masz gorączkę.-wstał wziął swoje nakrycie nocne i przykrył o szczelnie.
-Musisz się zagrzać.
-Czemu jesteś dla mnie miły?
-Nigdy nie miałem towarzystwa do rozmowy, sam byłem w celi aż do dziś, mam teraz osobę do rozmów i pogapienia się.-uśmiechnął się do chłopca chytrze, ten zamiast przestraszenia się podarował mu lekki psychopatyczny swój śmiech i szeroko otwarte oczy przez co wyglądał strasznie, po czym od razu zasnął. Mężczyzna popatrzył na niego i się uśmiechnął.
-Postaram się abyś tu przetrwał mały słodki psychopato.
-Pomysłowe.-przenikliwy słodki i przerażający jednocześnie głos wydał chłopiec do strażnika.
-Zamilcz.
-Och skąd ta oschłość?-mijał wielu więźniów wszyscy wiedzieli kim był patrzyli na niego różnię ze strachem ze współczuciem i ze zmieszaniem on nadal się śmiał.
-Strażniku strażniku nigdy nie zrozumiesz nawet twoja żona kurwi się z innymi.-wymawiając te słowa strażnik złapał młodego za szyje i przygwoździł do ściany był już koło jego celi jednak popełnił błąd dał się sprowokować psychopacie.
-Oby cię porządnie przelecieli.-chłopiec uśmiechnął się i nagle zmizerniał.
-Przegrałeś.
-Co?
-Pomocy! Strażnik się znęca nade mną!-wszyscy spojrzeli na strażnika a chłopiec przez ten czas zamieszania wyrwał się z uścisku i udał się do celi kładąc się na łóżku zadowolony jak zawszę z siebie. Jednak źle się czuł.
Kilka godzin później
Godzina 21.00
Cisza nocna zapadła a do celi młodego wszedł jego współlokator 20 letni Micheal (Mike) (OD AUTORKI, CZYTAJCIE TO MAJK PO PROSTU)
-A więc to jest ten straszny psychol o którym ta tu głośno, kto by pomyślał że psycholem będzie małe dziecko o wyglądzie anioła.
-Pozory mylą czasem.-odpowiedział z uśmiechem ale zakaszlał.
-Dobrze się czujesz młody?
-Nie.
-Czemu cię nie zabrali do szpitala?-usiadł koło niego na łóżku.
-Uznali że udaje.-Mike położył mu rękę na czole.
-Masz gorączkę.-wstał wziął swoje nakrycie nocne i przykrył o szczelnie.
-Musisz się zagrzać.
-Czemu jesteś dla mnie miły?
-Nigdy nie miałem towarzystwa do rozmowy, sam byłem w celi aż do dziś, mam teraz osobę do rozmów i pogapienia się.-uśmiechnął się do chłopca chytrze, ten zamiast przestraszenia się podarował mu lekki psychopatyczny swój śmiech i szeroko otwarte oczy przez co wyglądał strasznie, po czym od razu zasnął. Mężczyzna popatrzył na niego i się uśmiechnął.
-Postaram się abyś tu przetrwał mały słodki psychopato.
Subskrybuj:
Posty (Atom)